Fotonamaksa

Fotografia Łukasz Maksymiuk

T U R C J A 2012

Witam dawno już nie uaktualniałem bloga więc pomyślałem, że już czas to zrobić ;) Na początek tego roku chciałem powspominać trochę minione wakacje. Pojechaliśmy do Turcji i było calkiem fajnie ! Piękny kompleks hoteli, piękne plaże, dobre jedzenie, przyjazna atmosfera i słonce niemalże całą dobę lol Życ nie umierac. Niemniej jesli ktos podróżuje z dziecmi to dobrze wie, że tylko pewien zakres rozrywki jest dla niego dostępny.Chociażby walka każdego ranka żeby to wszystko ogarnąć i jeszcze zdążyć na śniadanie zanim wszystko sprzątną ze stołów :) Niezapomniana rozrywka ! Dalej pilnowanie dzieci żeby nie wypiły całej wody, wizyty u lekarza z oparzeniami, ciągłe "Gdzie są dzieci" ;) itd itd Dzieciaki załatwily nam też, że nie musielismy chodzić na dyskoteki które rozbrzmiewały co wieczór pod naszym balkonem ;)(kto by tam chciał) Zdrowszym człowiek jest napewno.

Co mnie osobiście miło zaskoczyło to różnorodność pokazów rozrywkowych jakie zafundowal właściciel hotelu. Trzeba przyznac, ze przez 2 tygodnie nie powtórzyło sie ani jedno przedstawienie. Sam zaś ich poziom był bardzo wysoki i całkowicie zadowalający. Ogólnie wakacje bardzo udane i słoneczne!!!!!! Nie będę sie rozpisywał bo to w sumie fotoblog a nie poradnik turystyczny. Jeśli jednak ktoś chciałby zapytać o hotel itd odsyłam do dzialu kontakt. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.

R O Z W I Ń

Pieskie Życie - 07.11.2011

Miałem ostatnio okazję odwiedzić schronisko dla bezdomnych zwierząt, głównie psów. Miejsce w sumie małe, kameralne można powiedzieć. Warunki też całkiem niezłe. Jest nawet opcja że można przyjść i wziąć psa na spacer. Jeśli ktoś na przykład lubi zwierzęta a nie może z jakiegoś powodu ich trzymać w domu. Wszystko to żeby tylko w jakimś stopniu umilić czworonogom ich nieszczęsny żywot. Mimo jednak tych wszystkich "udogodnień" i "komfortu" jaki tam panuje miejsce przepełnia wszechobecny smutek i beznadzieja. Większość psiaków jest apatyczna i tylko smutnie spogląda na odwiedzających Jest jakby odarta ze złudzeń, że jeszcze coś może się zmienić. Są też takie, które mimo wszystko potrafią się cieszyć i wręcz skomlą o trochę uwagi. Ciężko obok nich przejść obojetnie a jeszcze ciężej od nich odchodzić. Mają wręcz hipnotyzujący wzrok. Są wreszcie i takie, które niemal przegryzają kraty i szczekają, głośno i groźnie szczekają jakby chciały wykrzyczeć całą złość która w nich siedzi. I nawet te najgroźniejsze zmieniają się w potulne baranki kiedy opiekunowie zapinają im smycz i zabierają na spacer. Żeby się tylko stamtąd wyrwać, chociaż na chwilę.....

R O Z W I Ń

Urodziny Brysi - Pierwsze !!! - 06.11.2011

Witam dawno nie uaktualniałem bloga bo nie mam ostatnio za dużo czasu. Dzisiaj chciałem wrzucić kilka fotek z pierwszych urodzin sexi Gagi czyli mojej małej córci Gabrysi. Osobiście uważam że wyglądała pieknie a i same urodziny były bardzo udane. Było dobre ciasto, świeczka, mili goście...zapraszam do zdjęć.

R O Z W I Ń

3 dni w Donegalu - 04.05.2011

Witam dzisiaj kilka fotek z naszego ostatniego wypadu ze znajmomymi do Donegala na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Piekny to rejon ze swietną linią brzegową. Sa duże piaszczyste plaże jak i wysokie klify i pagórki. Mieliśmy piękny domek położony na wzgórzu z widokiem na dolinę i dosyc spore jezioro. Miejsce bardzo piękne, kontemplacyjne wręcz no i blisko wszedzie, zarówno na plaże jak i do miasta. Co było jednak najbardziej udane z całego wypadu to pogoda. Mieliśmy chyba do czynienia z jakąś anomalią pogodową. 3 Dni totalnego upału. Nie było chyba minuty bez słońca a na niebie czysty niezmącony błekit. Niektórzy moi znajomi mówili, że byli w Donegalu kilka razy ale jeszcze nie widzieli go w słoncu. Nie mogliśmy trafić na lepszy weekend. Codziennie ruszaliśmy na mały objazd. Udało sie zobaczyć piekne klify i pare innych miejsc, glównie plaże. Te ostatnie natomiast są rewelacyjne. Donegal słynie z resztą z pięknych plaż, są duże, szerokie i z pięknym piaskiem. Często też można zobaczyć ludzi jeżdżacych na koniach. Wieczorami natomiast wracaliśmy do domku na grilla i pifffko. Bylo takie magiczne zródelko pod schodami, gdzie zawsze można było znaleźć chłodne drinki w te upalne dni i wieczory. W jeden wieczór udało sie zebrac wszystkich razem i zagrać w jenge i kalambury. Musze przyznac, że to był jeden płacz, ze smiechu oczywiscie. Do dzisiaj jak sobie przypomnę minę dziewczyn jak miały pokazać system binarny to śmieje się do siebie. Już dawno się tak nie uśmiałem jak podczas tego wypadu. Nawet dzieci były grzeczne i nie marudziły za dużo. Mój syn już na koniec zapytany co mu się najbardziej podobało z całego wyjazdu odpowiedział, że to że tato wziął laptopa bo mógł oglądać swoje bajki ;) Na pewno kiedyś trzeba będzie wybrać sie jeszcze raz, tylko nie wiem czy nie przyjdzie nam czekać z 50 lat na podobną pogodę. Zapraszam do obejrzenia zdjęć

R O Z W I Ń